Odcinek 3. FOTOGRAF BEZ DYPLOMU! Czy to możliwe?

 

Witam Cię w trzecim  odcinku podcastu WIĘCEJ NIŻ FOTOGRAFIA.

 

FOTOGRAF BEZ DYPLOMU!!! CZY TO JEST MOŻLIWE???

 

Wiele osób zadaje sobie to pytanie i ma wiele obaw z nim związanych, bo przecież jak to fotograf bez dyplomu?

Tematy związane z edukacją, tytułami i dyplomami to zazwyczaj delikatny grunt, ale ja nie boję się podzielić moimi przemyśleniami w tej kwestii.

Przeszłam kawałek mojej drogi fotograficznej zdobywając wiedzę i umiejętności w przeróżny sposób.

Wiem co u mnie zadziałało, a co było stratą czasu. Mam w szufladzie kilka dyplomów, ale najcenniejsze mam w ramkach na ścianie. A jakie to dyplomy, dowiesz się z tego podcastu.

Warto poświęcić chwilę, aby wysłuchać tego podcastu i wyciągnąć wnioski dla siebie.

 

O CZYM POSŁUCHASZ W TYM ODCINKU:

 

  • Czy dyplom jest aż tak ważny?
  • Czy zawód fotografa jest zawodem niskiego, czy wysokiego ryzyka?
  • W jakim momencie swojej fotograficznej drogi warto iść na studia?
  • Czy bez dyplomu masz szansę być dobrym fotografem i pracować w zawodzie?
  • Jak możesz zdobywać wiedzę fotograficzną?
  • Co jest prawdziwym DYPLOMEM dla dobrego fotografa?

 

 

JEŚLI CHCESZ MNIE ODWIEDZIĆ TO ZAPRASZAM CIĘ DO MOICH MIEJSC W SIECI

 

✔  FACEBOOK: BASIOLANDIA.FB

✔  INSTAGRAM: BASIOLANDIA.IG

✔  STRONA WWW: BASIOLANDIA.STRONA

✔  YOUTUBE: BASIOLANDIA.YOUTUBE

ZAPRASZAM CIĘ DO MOJEJ GRUPY NA FB: BASIOLANDIA.GRUPAFB. Będziemy tam rozmawiać o tematach poruszanych w podcastach i nie tylko.

 

 

GDZIE MOŻESZ SŁUCHAĆ MOJEGO PODCASTU

🎤 na moim kanale YouTube: BASIOLANDIA.YOUTUBE

🎤 katalog w iTunes: BASIOLANDIA.ITUNES

🎤 spotify: BASIOLANDIA.SPOTIFY

🎤 wyszukanie frazy „WIECEJ NIŻ FOTOGRAFIA” w Twojej aplikacji do podcastów na smartfonie

 

TRANSKRYPCJA ODCINKA:

   Dzień dobry! Witam cię w moim podcaście „Więcej niż fotografia”, czyli idealnym miejscu, dla osób, które kochają fotografię, ale niekoniecznie wiedzą, jak się za nią zabrać.

Jeśli szukasz inspiracji, konkretnych wskazówek, motywacji i wiedzy przekazanej w bardzo prosty sposób, to ten podcast jest właśnie dla ciebie. Ja jestem Basiolandia, czyli Basia. Jestem tutaj po to, aby dzielić się z tobą, moją wiedzą i doświadczeniem, a w głębi serca mam nadzieję, że jeszcze bardziej rozkocham cię w fotografii. Witam cię w trzecim odcinku mojego podcastu.

   Fotograf bez dyplomu?

Czy można zostać fotografem, nie kończąc artystycznej uczelni, nie otrzymując tytuły dyplomowanego fotografa? Jak myślisz? Ja mam swoje zdanie na ten temat i podzielę się nim z tobą właśnie w tym odcinku. Weź filiżankę ulubionej herbaty i zapraszam cię do słuchania.

   Pierwsza i najważniejsza sprawa, ani aparat, ani dyplom nie czynią z ciebie fotografa.

I tutaj teoretycznie mogłabym zakończyć ten podcast, ale można rozwinąć jeszcze kilka wątków pobocznych, które też są istotne. To jest największa prawda, jaka jest w tym zdaniu zawarta i nie rozkładając tego nawet na czynniki pierwsze, to być fotografem to jest coś więcej niż posiadać aparat – nawet bardzo drogi – i cały plecak obiektywów. Posiadanie dyplomu też nie robi z ciebie fotografa. Może masz tytuł nadany przez uczelnię, ale największym dla mnie dyplomem fotografa są jego zdjęcia. Od tego chciałabym na samym początku zacząć, że ja to widzę w ten sposób.

   Dla mnie zawód fotografa jest takim zawodem, można powiedzieć niskiego ryzyka.

Bo o ile do chirurga samozwańczego, który na przykład kupił sobie skalpel i stwierdził: „Od dzisiaj będę chirurgiem. Naoglądałem się serialu i wszystko już wiem”, to bałabym się do takiego chirurga iść z czystego instynktu samozachowawczego i ochrony własnego życia, o tyle z fotografem takim samozwańczym, który kupił sobie aparat i myśli, że to już jest to, no to co najwyżej będziemy mieć nieładne zdjęcia i to tyle. To są inne poziomy ryzyka.

   Ja sobie pozwoliłam podzielić ludzi na dwie kategorie. Mamy człowieka z dyplomem i mamy człowieka bez dyplomu. Teraz pokrótce zajmę się tą pierwszą grupą, czyli człowiek z dyplomem.

   Człowiek z dyplomem może być specjalistą, czyli kimś, to jest w swojej dziedzinie kimś najlepszym, kimś dla kogo ten dyplom jest takim kawałkiem papieru, który nawet nie musi potwierdzać jego fachowości, jego wiedzy, jego umiejętności, bo on to po prostu ma.

Jest specjalistą w danej dziedzinie. Drugi człowiek z dyplomem, to jest tak naprawdę tylko posiadacz dyplomu. Posiadacz dyplomu to jest dla mnie taka osoba, która ma ten kawałek papieru, ale za tym nie idzie żadna wiedza, żadne umiejętności. Jakby to po prostu była pusta kartka. I dopóki ten człowiek nie stara się tej kartki używać, jako swojego atutu, to powiedzmy, że jest niegroźny. Ale w momencie, kiedy uważa się za takiego super specjalistę, a to nie jest prawda, to tutaj już jest gorsza kwestia.

   Druga grupa to jest człowiek bez dyplomu.

Tutaj też możemy podzielić tę grupę na takie dwie mniejsze podgrupki. Tutaj mamy człowieka, który jest pasjonatem, czyli osobą, która nie ma dyplomu w danej dziedzinie, nie skończyła jakiejś uczelni, nie ma tytułów, nie ma tej szlachetniej kartki z napisem „Dyplom”, ale jest naprawdę specjalistą w tym, o robi. Wkłada w to całego siebie. Zdobył umiejętności i robi coś tak po prostu w stu procentach na maksa ekstra.

   Jest też drugi człowiek w tej grupie bez dyplomu, czyli zwykły partacz.

Taka osoba, która stwierdziła, że: „Co tam, nie mam dyplomu. Co tam, kupię aparat, bo będę się opierać na zawodzie fotografa”. To jest dla mnie osoba, która kupiła aparat i myśli sobie, że posiadanie tego aparatu już robi z niego wielkiego fotografa. Efekty są tego, jakie są. Nie mnie oceniać, ale myślę, że każdy wie, o czym mówię.

   To nie chodzi o to, że ja jestem przeciwnikiem edukacji, bo broń Boże nie. Chodzi o to, że w zależności od tego, w jakim momencie się znajdujemy, takie kroki można podjąć.

   Jeżeli jesteśmy osobą, która od zawsze wie, co chce robić, która od zawsze czuje, że fotografia jest jej, no to wtedy naturalną kwestią jest to, że edukacja będzie kierowana w tym kierunku.

I to jest okej. Prawdopodobnie to dziecko w jakiejś innej szkole po prostu by się nudziło albo zmarnowało, bo skoro już w tak młodym wieku wie, co je pociąga, no to super. Wtedy jest po stronie rodziców, żeby pomóc wybrać temu dziecku dobrą szkołę i cały czas wspierać w tej nauce. Kolejna rzecz jest taka, żeby też obserwować, czy ta szkoła nie zabija w dziecku tej pasji. To też jest bardzo istotne i to niestety też się zdarza. Niestety nie każdy ma takie szczęście, że od małego wie, czym chce się zajmować.

   Ja na przykład wiedziałam od samego początku – odkąd byłam małą dziewczynką – że będę panią policjantką.

Cała moja szkoła podstawowa, cała moja szkoła średnia, to był pewniak, że pójdę pracować do policji i tak dalej. Na szczęście dzięki wszystkim gwiazdom na niebie do tej policji się nie dostałam, bo myślę, że mogłoby mnie to zabić w pewnym momencie. Myślę, że wiele osób jest właśnie w takiej sytuacji, jak ja. Ja już byłam tak naprawdę po szkole średniej. Byłam już po studiach. Już miałam swój zawód, miałam swój dyplom wyuczony, wystudiowany i tak dalej, i nagle pojawia się fotografia. Pojawia się fotografia i nie mam takiej możliwości, żeby rzucić wszystko i jeszcze raz wrócić na studia. Nie było takiej opcji i z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że się cieszę.

   Kwestia tego, iż nie kończymy jakichś studiów, nie mamy na coś dyplomu, nie zwalnia nas z tego, żeby wiedzę w danym kierunku zdobyć.

To już nie są te czasy, w których trzeba jechać zaprzęgiem kilka godzin, kilka dni, żeby dojechać do jakiejś szkoły. To już nie są czasy, w których wiedza jest tylko ukryta w książkach. Mamy teraz takie ekstra dogodne czasy, w których wystarczy mieć telefon i mamy mnóstwo wiedzy w internecie. Oczywiście internet to też jest takie jedno, wielkie wysypisko śmieci i trzeba z niego mądrze korzystać. To też nie jest tak, że wciągamy wszystko, co tam jest i się cieszymy, że coś tam mamy. Nie. To jest też wszystko kwestia selekcji treści. To jest też wszystko kwestia mądrych wyborów. Więc tutaj sprawa jest bardziej złożona.

   Fakt jest taki, że dostęp do wiedzy mamy o niebo łatwiejszy, niż było kiedyś.

Ja mogę powiedzieć, że czerpałam z tych możliwości garściami. Wiedziałam, że nie mogę sobie pozwolić na pewne rzeczy w danym momencie, ale to, z czego mogłam korzystać – czyli internet, ale mądre wyselekcjonowanie treści, książki, z których też można się dużo dowiedzieć, bo na samym początku potrzebujemy takiej podstawowej, fundamentalnej wiedzy. Potrzebujemy wiedzieć, jak obsłużyć swój aparat. I tutaj też nie trzeba w jakiś sposób wstydzić się tego, że będziemy zaglądać do swojej instrukcji obsługi. Po co tak naprawdę wymyślać koło na nowo i kombinować, jeżeli mamy książeczkę, która jest dołączona do naszego aparatu i tam jest wszystko krok po kroku, ładnie opisane? Myślę, że lepszego podręcznika na początek nie ma. Ja mojej instrukcji obsługi – ani od jednego, ani od drugiego aparatu – nigdy nie przeczytałam całej. Wyjmowałam sobie z niej te części, które w danym momencie mnie interesowały. Jeśli czegoś nie wiedziałam, to szukałam, gdzie to jest. To naprawdę jest dobre źródło.

   Z czasem, kiedy moja sytuacja materialna troszkę się poprawiła, jak już wyszłam na prostą, to zaczęłam myśleć o jakichś warsztatach.

Wtedy warsztaty były stacjonarne. Było ich dużo mniej. Ja sobie wybrałam taką listę mistrzów, do których chciałabym pojechać, żeby zobaczyć, jak oni pracują. Czasem jest tak, że znamy kogoś z internetu i malujemy sobie taki obraz w głowie, że: „Ojej, to jest taki pół Bóg, pół człowiek. On musi się unosić nad ziemią i mieć zaczarowany aparat”. Ja naprawdę miałam takie wyobrażenie o niektórych osobach, więc niesamowicie inspirujące było dla mnie to, kiedy mogłam tych moich mistrzów na tamten moment spotkać na żywo. Takie zderzenie świata wyimaginowanego z rzeczywistością. To był super i bardzo miło to wspominam.    

   Oczywiście takie warsztaty trzeba wybierać mądrze.

   Miałam też taki kawałek mojej drogi, w którym moje zdjęcie wygrało mi stypendium na artystycznej uczelni, więc miałam okazję być przez chwilkę – dokładnie przez pół roku – studentką na takiej właśnie artystycznej uczelni na kierunku fotografia, więc w tej kwestii mogę się też wypowiedzieć. Ja z własnej woli po tym pół roku zrezygnowałam, ale oczywiście wyzwanie podjęłam. Było to dla mnie nielekkie, bo musiałam latać do innego kraju i to też nie było logistycznie lekkie do ogarnięcia, ale stwierdziłam: „Zobaczę, jak to jest. Nigdy nie studiowałam na artystycznej uczelni. Może to jest coś, co mnie wzbogaci, o coś wzrosnę”. Spróbowałam, byłam i stwierdziłam, że to nie jest coś dla mnie dlatego, że ja już byłam na pewnym etapie, gdzie ja wiedziałam, co chcę robić i jak chcę robić.

   Czułam, że przerabianie podstaw i zajęcia, które tam były, w ogóle mnie nie wzbogacają.

Myślę, że to jest właśnie zależne od tego, na jakim etapie jesteśmy, jak daleko w tej fotografii już jesteśmy zakorzenieni. Nie chodzi o to, że ja uważam, że jestem Alfą i Omegą, zjadłam wszystkie rozumy i po prostu jestem mistrzem świata w fotografii, i nikt mi już nic nie powie, bo ja wszystko wiem najlepiej. Nie, to zupełnie nie w tą stronę. Chodzi o to, że ja przez to pół roku mogę powiedzieć, że tego kierunku, w którym ja chcę iść, że go kompletnie nie rozwinęłam. Więc stwierdziłam, że będę do tego, do czego chcę dojść, dochodzić innymi drogami – dla mnie bardziej skutecznymi.

   Nieważne czy mamy dyplom, czy nie mamy dyplomu.

Najważniejsze jest to, czy mamy wiedzę i umiejętności w danej dziedzinie. Wiedzę w fotografii możemy zdobywać na różne sposoby i każdy powinien sobie wybrać taki sposób, który jest dla niego najbardziej skuteczny. Tutaj też tak naprawdę może się kłaniać metoda prób i błędów. Ja też byłam na warsztatach, z których nic nie wyciągnęłam. Też kupiłam kursy, z których nic nie wyciągnęłam. To jest moje doświadczenie. Widocznie to nie było coś, co było mi pisane. Widocznie to nie było coś, co było mi w danym momencie potrzebne albo ja nie byłam gotowa, żeby to przyjąć. Nieważne czy będziesz się uczyć fotografii na studiach, czy będziesz się uczyć fotografii z książek, czy będziesz się uczyć fotografii z kursów, z internetu czy z czego ci tam przyjdzie do głowy, to i tak najważniejsze jest to, co ty z tą wiedzą zrobisz. To, czy ty to przepraktykujesz. To, czy ty wyciągniesz z tego wnioski. To jest najważniejsze. Czy ty masz dyplom, czy ty nie masz dyplomu, czy jesteś po uczelni, czy nie jesteś po uczelni, to tak naprawdę w ostatecznym rozrachunku nie ma najmniejszego znaczenia. Powtórzę to, co powiedziałam na samym początku i to będzie najlepsze posumowanie i taka kropka w tym podcaście.

   Najlepszym, najbardziej miarodajnym i najprawdziwszym dyplomem każdego fotografa są jego zdjęcia.

Jeżeli do tej pory myślałaś, że: „Nie mam dyplomu, to nie mam prawa być fotografem, bo kto sobie o mnie coś pomyśli” i tak dalej. Naprawdę trzeba mieć to daleko w poważaniu i po prostu robić swoje. Najprościej mówiąc. Pracować na ten swój dyplom, który tak naprawdę później oprawimy sobie w ramki, jako nasze najlepsze zdjęcie, na które patrząc, będziemy po prostu z niego tak dumni, że aż będzie nam to trudno opisać.

   To koniec tego odcinka. Jeżeli macie ochotę, żeby podyskutować na temat tego, co było w tym odcinku bądź w poprzednich, to mam dobrą wiadomość i zaproszenie dla ciebie do mojej grupy na Facebooku. Link do tej grupy znajdziesz w notatkach do tego odcinka. Pamiętaj proszę o tym, aby odpowiedzieć na pytania, które zobaczysz, chcąc dołączyć do grupy. Jest to dla mnie bardzo ważne, ponieważ nie chcę, żeby ta grupa była dla każdego. Chcę, żeby to było miejsce bezpieczne, w którym możemy się wymienić doświadczeniami. Takie miejsce bez hejtu, który jest wszem obecny. Ja po prostu takiej grupy nie chcę, w której działyby się złe rzeczy. Więc pamiętaj o tych pytaniach.

    Ściskam cię bardzo mocno. Do zobaczenia na grupie i do usłyszenia w kolejnym odcinku podcastu.

   Dziękuję ci bardzo serdecznie za wspólnie spędzony czas. Mam nadzieję, że ten podcast był dla ciebie wartościowy. Jeśli tak to koniecznie mi o tym napisz. Możesz się do mnie odezwać na Facebooku: Basiolandia Photography bądź na Instagramie: basiolandia.photography. Będzie mi bardzo miło poznać twoją opinię i będzie to dla mnie dodatkowa motywacja do nagrywania kolejnych odcinków. Dziś jeszcze raz dziękuję. Ściskam cię bardzo mocno i do usłyszenia w kolejnym odcinku.

 

🌸 ŚCISKAM BASIOLANDIA 🌸

0 responses on "Odcinek 3. FOTOGRAF BEZ DYPLOMU! Czy to możliwe?"

Leave a Message

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

top
EBOOK LATO20 pomysłów na letnie zdjęcia w plenerze

Sprawdź jak robić magiczne sesje plenerowe latem.

X

Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania oraz korzystania z narzędzi analitycznych, reklamowych i społecznościowych. Szczegóły znajdują się w polityce prywatności. Polityka prywatności

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close