Odcinek 164. Magia codzienności nie czeka na idealne światło. Poznaj nową misję Basiolandii w 12 urodziny.

Witam Cię w 164 odcinku podcastu WIĘCEJ NIŻ FOTOGRAFIA.

Dokładnie 12 lat temu, w Walentynki, narodziła się Basiolandia. Przez ponad dekadę szukałam i uczyłam Was, jak szukać „złotej godziny”, idealnego światła i perfekcyjnych kadrów. Ale rok 2025 zmienił w moim życiu wszystko. Wracam do mikrofonu po najdłuższej przerwie w historii – bogatsza o najważniejszą lekcję pokory i z nową misją, którą chcę się dziś z Tobą podzielić.

Przez ostatnie miesiące w podcaście panowała cisza, ale w moim sercu i domu działo się najwięcej. Zostałam mamą wymarzonej córeczki.
I choć to najpiękniejszy czas, muszę być z Tobą szczera: rzeczywistość „kolkowego” maluszka i dziecko „tylko na rączkach” zweryfikowały wszystkie moje plany.

Zrozumiałam wtedy coś, co zmieniło moje podejście do fotografii na zawsze: Magia codzienności nie czeka na idealne światło, na porządek w salonie, ani na to, aż wyjmiemy ciężki aparat z torby.

WRACAM Z NOWĄ MISJĄ…

Czego dowiesz się z tego odcinka?

Ten urodzinowy odcinek jest inny niż wszystkie. To nie są techniczne parametry – to opowieść o tym, co zostaje w sercu, gdy czas przecieka przez palce. Usłyszysz w nim o:

  • Moim największym błędzie: Dlaczego jako profesjonalistka żałuję, że nie poszłam na sesję noworodkową do kogoś innego (i dlaczego Ty powinnaś to zrobić!).

  • Amnezji macierzyńskiej: Jak szybko uciekają detale – te małe rączki i minki – i jak je „zamrozić” na lata.

  • Nowej misji Basiolandii: Dlaczego teraz chcę Cię uczyć fotografii telefonem i celebrowania chwil tam, gdzie jesteś – bez czekania na idelany plener.

  • Telefonie jako „narzędziu pierwszej pomocy”: Jak robić zdjęcia pełne smaku, nie tracąc przy tym kontaktu z dzieckiem.

POSŁUCHAJ ODCINKA
„164. Magia codzienności nie czeka na idealne światło. Poznaj nową misję Basiolandii w 12 urodziny.”

 

Moja prośba do Ciebie (urodzinowy prezent)

Skoro świętujemy 12. urodziny Basiolandii, mam do Ciebie prośbę o prezent. Nie dla mnie, ale dla Twojej rodziny.

Weź dziś swój telefon, podejdź do swojego dziecka i zrób mu zdjęcie. Takie prawdziwe, domowe, niepozowane. A potem… wydrukuj je. Niech nie zginie w chmurze czy pamięci telefonu. Stań się strażniczką Waszej domowej historii. To najpiękniejszy dar, jaki możesz sprawić sobie i swoim bliskim.

Rozgość się w nowej Basiolandii. Od dziś będziemy wspólnie odkrywać magię codzienności.

 

LINKI O KTÓRYCH WSPOMINAM W ODCINKU 

➡️ WSKAUJ NA MÓJ INSTAGRAM BASIOLANDIA PHOTOGRAPHY

➡️ ZAPISZ SIĘ NA MOJĄ LISTĘ ADRESOWĄ TUTAJ

 

A jeśli chcesz się nauczyć FOTOGRAFII pod moimi skrzydłami w AKADEMII MAGICZNEJ FOTOGRAFII
to ZAPISZ się na LISTĘ ZAINTERESOWANYCH w linku poniżej .

👉ZAPISZ SIĘ TUTAJ 👈

 

12 urodziny Basiolandii i najważniejsza lekcja pokory. Wracam do Ciebie jako Mama

Cześć, wróciłam.

Dziś Basiolandia obchodzi swoje 12. urodziny. Dokładnie 12 lat temu, 14 lutego – w Walentynki – podjęłam najważniejszą decyzję o zmianie swojego życia, która doprowadziła mnie do punktu, w którym jestem teraz. Przez ostatnie miesiące w podcaście panowała cisza, ale zapewniam Was – w moim życiu prywatnym działo się najwięcej od początku istnienia mojej marki.

Przez te wszystkie lata goniłam za „złotą godziną”, idealnym światłem w plenerze i perfekcyjnymi kadrami z profesjonalnego aparatu. Ale rok 2025 zmienił wszystko. Szczęśliwie, po latach oczekiwania, urodziłam wymarzoną córeczkę. I choć to najpiękniejszy czas, muszę być z Tobą szczera: ostatnie 5 miesięcy było największą lekcją pokory, jaką dostałam od życia.

 

Macierzyństwo bez filtra: Przeczołganie i lekcja pokory

 

Media często serwują nam zakłamany obraz macierzyństwa. Prawda jest taka, że te miesiące „przeczołgały” mnie fizycznie i psychicznie. Moja córeczka urodziła się w sierpniu i trafiło nam się cudowne, ale niestety „kolkowe” dziecko. Nie lubiła wózeczka, fotelika, nie lubiła leżeć – to było dziecko „tylko na rączkach”. To był prawdziwy armagedon.

Miałam wielkie plany. Miałam przygotowane stylizacje, a nawet zamówiony strój pszczółki u koleżanki. Wszystko czekało. Ale rzeczywistość, kolki i płacz zweryfikowały te plany. W tym chaosie, zmęczeniu i bezsilności zrozumiałam jedno:

 

Magia nie będzie czekała, aż będę gotowa. Nie poczeka na wyjście w plener (bo my nie wychodziłyśmy), na moje umyte włosy, ani na to, aż wyjmę duży aparat.

Dlaczego żałuję, że nie poszłam do fotografa? (Ważna rada dla Ciebie)

Muszę się do czegoś przyznać, choć jako fotografce przychodzi mi to z trudem. Nie mam wymuskanych, noworodkowych zdjęć swojej córki. Przez pierwsze dwa tygodnie zrobiliśmy domową sesję, ale potem, gdy zaczęły się kolki, odłożyłam aparat. Myślałam: „Sama sobie ogarnę, przecież jestem fotografem”. Nie ogarnęłam. Zmęczenie wzięło górę. Priorytetem było przetrwanie kolejnej godziny, kolejnej nocy.

 

Dlatego mam do Ciebie radę – od mamy dla mamy: Jeśli tylko możesz, umów się na sesję noworodkową do profesjonalisty. Nawet jeśli będziesz zmęczona, nawet jeśli wydaje Ci się to trudne logistycznie. Idź. Ktoś inny zadba o kadry, a Ty będziesz miała pamiątkę, której nie da się odtworzyć. Ja teraz patrzę na moją 5-miesięczną córkę i żałuję, że nie mam tych kadrów „wyniunianego” noworodka.

 

Nowa Basiolandia: Telefon jako „narzędzie pierwszej pomocy”

 

To nie jest tak, że wracam do pracy na pełen etat. Mój świat kręci się teraz wokół córki. Ale wracam do mikrofonu z nową misją. Przez lata uczyłam obsługi aparatu, ale teraz w Basiolandii nastąpi zmiana. Będziemy mówić o zdjęciach robionych telefonem.

Dlaczego? Bo to telefon jest Twoim „narzędziem pierwszej pomocy”. To on ratuje wspomnienia, gdy maluszek uśmiechnie się nagle, a Ty nie zdążysz pobiec po lustrzankę.

Moja zasada jest prosta:

  • Gdy bawię się z córką – nie mam telefonu w ręku.
  • Gdy karmię – nie mam telefonu.
  • Ale kiedy śpi na mnie – wtedy wyciągam telefon i robię zdjęcia. To jedyny bilet powrotny do chwil, które znikają bezpowrotnie.

Amnezja macierzyńska i celebrowanie codzienności

Mam wrażenie, że cierpimy na swoistą „amnezję macierzyństwa”. Szczegóły uciekają błyskawicznie. Te malutkie rączki, minki-sprężynki z pierwszych tygodni – to już się nie powtórzy. Moja córeczka zmienia się z dnia na dzień. To, co było aktualne miesiąc temu, dziś jest już historią.

Dlatego w nowej Basiolandii (czy może „Mamolandii”?) będziemy celebrować codzienność w domu. Nie epickie plenery, bo na nie często nie ma siły ani pogody, ale zdjęcia przy oknie, na kanapie, w łóżeczku. Porzucamy perfekcję, ale nie mylmy tego z bylejakością. Chodzi o to, by zamknąć wspomnienia ze smakiem, wykorzystując to, co mamy pod ręką.

Prezent na 12. urodziny – zrób to dla siebie

Skoro Basiolandia ma urodziny, mam do Ciebie wielką prośbę o prezent. Nie dla mnie, ale dla Ciebie i Twojej rodziny.

Weź swój telefon, podejdź do swojego dziecka i zrób mu zdjęcie. Takie prawdziwe, bez ustawiania. A potem – i to jest najważniejsze – nie zostawiaj go w pamięci telefonu. Wydrukuj je.
Włóż do portfela, powieś na ścianie lub postaw na biurku.

Pamiętaj, jesteś strażniczką domowej historii. To niezwykła, choć czasem trudna misja. Ale gwarantuję Ci – po latach będziesz sobie za nią wdzięczna. Twoje dziecko też.

Rozgość się w tej nowej Basiolandii. Będzie tu mniej o technicznych parametrach, a więcej o łapaniu chwil, które tak szybko przeciekają przez palce.

Ściskam Was mocno z mojej domowej Narnii, Wasza Basiolandia

 

 

GDZIE MOŻESZ SŁUCHAĆ MOJEGO PODCASTU

🎤 na moim kanale YouTube: BASIOLANDIA.YOUTUBE

🎤 katalog w iTunes: BASIOLANDIA.ITUNES

🎤 spotify: BASIOLANDIA.SPOTIFY

🎤 wyszukanie frazy „WIECEJ NIŻ FOTOGRAFIA” w Twojej aplikacji do podcastów na smartfonie

 

 

 

0 responses on "Odcinek 164. Magia codzienności nie czeka na idealne światło. Poznaj nową misję Basiolandii w 12 urodziny."

Leave a Message

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

top